RSD KTM Caselli

„Schematy nie uczynią z ciebie geniusza” – taką zasadę zdaje się od lat wyznawać Roland Sands. Jego konstrukcje bardzo często wyłamują się z – wydawałoby się – nienaruszalnych ram. Współczesne motocykle terenowe to wyspecjalizowane, ultralekkie jednoślady służące tylko temu by upalać je w terenie. Sprzęty tego typu zupełnie się nie nadają do customowych przeróbek, ale Rolandowi chyba nikt o tym nie powiedział.

RSD KTM Caselli

Tym razem Amerykanin wziął na warsztat KTM-a EXC 450 z 2015 i sprawił by wizualnie nawiązywał do lat 70-tych, nie tracąc przy tym walorów praktycznych. Maszyna stylem miała również odwoływać się do filmu Dany Browna „On Any Sunday”.

RSD KTM Caselli

KTM-a zbudowano dla fundacji dbającej o bezpieczeństwo zawodników off-roadowych imienia Kurta Caseliiego, który zginął w 2013 roku w trakcie zawodów motocyklowych. Maszyna została zlicytowana 29 listopada 2015 roku, a cały uzyskany dochód przekazano na rzecz fundacji.

RSD KTM Caselli

RSD KTM Caselli

Co ciekawe mechanicy pracujący przy tym projekcie stwierdzili, że zmiana wyglądu nie była zbyt trudna. Zbiornik paliwa – wykonany z metalu – to autorski wyrób, błotniki ukształtowano na wzór Husqvarny z roku 1974, panele boczne udało się wpasować tak jakby miały tam się znajdować od zawsze.

RSD KTM Caselli

Detale jakie zastosowano w tej wydumce odpowiadają tym jakich używałł Kurt Caselli w swych wyścigówkach. Koła dostarczył RK Excel –  jest to model A60. Opony wzięto z magazynów Dunlopa – trzeba przyznać, że fajnie wpisują się w klimat motocykla – kierownica to wyrób Renthal.

KTM CASELLI

Malowanie idealnie podąża za klasycznym stylem. Dodatki, takie jak układ wydechowy i osłona pod silnikiem, dopasowano do całości wizerunku. KTM Caselli to maszyna, która podkreśla czasy, którymi nikt dotąd się nie interesował.  Będące od kilku lat na topie scramblery wywodziły się z maszyn drogowych. W latach 70-tych zaczęły się pojawiać motocykle, które od początku pomyślano jako maszyny terenowe. Roland właśnie postanowił uderzyć w te klimaty. Jeżeli dodamy do tego nowoczesną technikę, mocny silnik i świetne podwozie to otrzymamy najbardziej stylowy sprzęt do jazdy w terenie jaki tylko istnieje…

Phoenix Daytona RS

Sportowe roadstery to wymarły gatunek. Ostatnim jego przedstawicielem było BMW R1200S jego następca, czyli R1200RS, poszedł w stronę turystyki co było wyrokiem dla tego typu maszyn. Dziś nikt do roadsterów nie podchodzi poważnie. Istnieją one na rynku, ale głównie jako retro sprzęty, które mają przede wszystkim dobrze wyglądać. Pod koniec lat 80-tych Moto Guzzi rozpoczęło prace nad maszyną, która miała być odpowiedzią na japońskie sportowe maszyny. Zrobili to typowo w swoim stylu, ale niestety nie odnieśli większego sukcesu, (o tej historii możecie przeczytać tutaj.) co w przypadku Włochów nie jest niczym nadzwyczajnym. Motocykl, który zrobili nazwali Daytona, sprzęt przez lata obrósł legendą i dorobił się rzeszy fanów. Jednym z nich jest Paolo Canattieri.

Moto Guzzi Daytona RS Phoenix

Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to motocykl seryjny. Zacznijmy jednak od początku. Ten egzemplarz został wyprodukowany w 1997 roku. Jest to poprawiona wersja RS, która charakteryzowała się mocniejszym silnikiem i lepszym zawieszeniem. Maszyna jest w posiadaniu Paolo od  2009 roku. Od tej pory przechodzi ona metamorfozę, która trwa właściwie do dziś.

Daytona RS Phoenix

Paolo uważał, że Daytona RS to świetny i nietuzinkowy sprzęt, ale przez lata jego forma się zestarzała i to w złym tego słowa znaczeniu. Pierwsze modyfikacje dotyczyły więc wyglądu. Oryginalny zadupek zamieniono na element rodem z Suzuki. Ta przeróbka wymagała sporych prac przy tylnej części ramy. Całości nie ułatwiał fakt, że należało tam jeszcze zrobić miejsce dla tłumika, który miał wieńczyć nowy układ wydechowy.

Moto Guzzi Daytona RS Phoenix

Zmianom nie oparła się również owiewka. Starą usunięto, nowa pochodzi z Aprilii RSV1000. Paolo korzysta oczywiście tylko z części górnej. W dolej nadal prężą się dwa chłodzone powietrzem cylindry. Element należało oczywiście dopasować, ale patrząc na zdjęcia trzeba stwierdzić, że proces ten został zakończony sukcesem.

Daytona RS Fairing

Gdy maszyna wyglądała odpowiednio przyszedł czas na silnik. W oryginale motocykl osiągał lekko ponad 100 KM, ta wartość w XXI wieku nie była zadowalająca. Zwiększono więc pojemność do 1225 ccm. Silnik otrzymał tłoki zapewniające większy stopień sprężania. W głowicach zadomowiły się ostrzejsze wałki rozrządu i większe zawory. Na dole jednostki również nie obyło się bez zmian. Wał korbowy co prawda pozostał fabryczny, ale przerobiono go pod nowe korbowody. Zastosowano lżejsze koło zamachowe dzięki czemu widlak lepiej wkręca się na obroty. Przerobiono również układ smarowania tak żeby był on w stanie podołać nowym zadaniom. Ostatecznie silnik legitymuje się mocą na poziomie 150 KM, co jak na jednostkę chłodzoną powietrzem jest wynikiem wręcz fenomenalnym.

Phoenix Daytona RS

Ostatni element układanki to układ jezdny. Seryjnie Daytona w tej kwestii nie miała się czego wstydzić , ale przez dwadzieścia lat pojawiło się na rynku wiele lepszych podzespołów. Podstawową wadą maszyny były koła, a w zasadzie tylna felga, która ze względu na swą szerokość, a raczej „wąskość”, mocno ograniczała możliwości zastosowania odpowiednich opon. Paolo zdecydował się na magnezowe 17-tki Marchesini – tylna felga ma 6 cali szerokości co pozwala na użycie opon o szerokości 190 mm, a więc właściciel ma spory wybór jeżeli chodzi o dobór ogumienia gdyż jest to typowy rozmiar dla współczesnych sportowych motocykli.

Phoenix Daytona RS

Zmianom nie ustrzegł się wahacz, ale jego oryginalna geometria została zachowana. Napęd wałem pozostał niezmieniony – dla purystów to rozwiązanie zawsze jest nie do przyjęcia, ale w Moto Guzzi to tradycja. Dostała je więc również Daytona RS. Przednie zawieszenie to widelec USD Mupo Racing. Za hamowanie odpowiedzialne są zaciski Brembo Monoblock. Z tyłu natomiast mamy zestaw składający się z tarczy hamulcowej rodem z Aprilii R125 i oryginalnego zacisku hamulcowego.

Daytona RS phoenix

Paolo nazwał swój motocykl Phoenix. Trzeba przyznać, że jest to trafne określenie. Daytona RS odrodziła się na nowo niczym mityczny ptak. Restomod to temat delikatny. Niewątpliwie maszyna straciła wiele ze swojego pierwotnego charakteru jednak trzon jej duszy nadal jest na miejscu. Jest nim niewątpliwe widlasty silnik chłodzony powietrzem. Daytona RS nadal pozostała sportowym roadsterem, dzięki przeróbkom może, bez cienia wstydu, konkurować z motocyklami wyprodukowanymi w Japonii. Dla mnie ten sprzęt jest genialny, choć jestem w stanie zrozumieć, że przeróbki jakie w nim zastosowano są zbyt daleko idącym kompromisem.

Tekst powstał na bazie artykułu zamieszczonego na stronie Rocket Garage.

Vespa 360 ccm (Husqvarna)

Druga połowa lat 40-tych to okres wielkiego sprzątania po wojennej zawierusze. W owym czasie samochody osobowe były poza zasięgiem większości europejskich obywateli. Przemysł motoryzacyjny przerzucił się na samochody ciężarowe, które były wtedy na wagę złota. W tych, zdawałoby się mocno niesprzyjających, warunkach narodziła się legenda – Vespa pojazd, który zmotoryzował Włochy, Francję i całą Europę Zachodnią (do spółki z mikrosamochodami). Pomysł na maksymalnie uproszczony pojazd z owiewkami okazał się sukcesem. Vespy były tanie, zwinne i wyjątkowo urodziwe. W kilka lat po debiucie włoski jednoślad stał się ikoną stylu. Dzięki niemu narodziła się kultura modsów, która swego czasu mocno rywalizowała z motocyklistami zakochanymi w cafe racerach. Dziś Vespę szanuje każdy fan motocykli i jest to jedyny skuter, który nie przynosi wstydu nawet najtwardszemu motocykliście. Co ciekawe ten niepozorny „moplik” stał się obiektem zainteresowania ludzi przerabiających motocykle.

Vespa 360 Husqvarna

Stawić czoło legendzie i wyjść z tego starcia obronną ręką to marzenie każdego ambitnego „przerabiacza” motocykli. Przeróbki Vespy to wbrew pozorom karkołomne zadanie – bo czyż można poprawić te kultowe kształty? Nie można i twórca tej maszyny zdawał sobie z tego sprawę. Nie ingerował więc zbytnio w karoserię, skupił się na kwestiach technicznych.

Vespa 360 Husqvarna

Pod niepozorną skorupą skrywa się jednostka napędowa o pojemności 360 ccm rodem z hardkorowego enduro Husqvarny. Chłodzony cieczą singiel generuje 55 KM, co w połączeniu z mikrym „ciałkiem” zapewnia wielkie emocje. Jak łatwo można się domyśleć przeszczep nowego serca nie obył się bez perturbacji.

Vespa 360 Husqvarna

Pierwszym krokiem było pochylenie silnika, który został zamontowany kilka centymetrów pod tyłkiem jeźdźca. Oryginalne zawieszenie nie było w stanie wytrzymać przeciążeń jakie generował nowy silnik. Twórca zastosował więc wahacz rodem z Yamahy XS400, tylne koło pochodzi z Hondy Comstar, natomiast bębnowy hamulec z CB 750.

Vespa 360 Husqvarna

Przednia zawiecha to nadal wahacz pchany jednak element ten został skonstruowany od nowa. Dzięki kompleksowemu podejściu Vespa na sterydach prowadzi się nienagannie. Z zewnątrz niewiele elementów zdradza potencjał tego skutera, dociekliwi pewnie od razu zauważą dziwnie wyglądającą chłodnicę i wydech, który po ściągnięciu osłon ukazuje całą swą potęgę. Ogromny dyfuzor robi wrażenie na każdym.

Vespa Husqvarna 360

W czasach gdy rynek skuterów został zalany przez tani chiński chłam każdy stylowy przedstawiciel tego gatunku jest jak dobry, ambitny program w polskiej telewizji. Vespa to najwyższy poziom skuterowego lansu i smaku. W tym wydaniu oprócz stylu dostajemy osiągi najwyższej klasy.