Jawa 300, a sprawa polska.

„Wszyscy mogą, a my (że Polacy) nie”, „U nas nigdy nie może być dobrze”. Wkleiłem wczoraj na swój fanpejdż film z prezentacji zupełnie nowej Jawy. Zrobiłem to dlatego gdyż chciałem poznać zdanie czytelników. Moja opinia na temat współczesnego wcielenia czeskiego motocykla jest niezwykle pozytywna, okazało się że większość komentujących zgodziła się z tym zdaniem. Bardzo szybko pojawiły się komentarze pod hasłem: „dlaczego w Polsce się nie da”? Hmm – warto się nad tym zastanowić, zwłaszcza że wróciły w ostatnich latach takie marki jak Junak, czy Romet. Jawa jest piękna, z pozoru jest to idealna reminiscencja, czy aby na pewno? Sprawdźmy.

Dla każdego fana klasyki Jawa 300 – bo tak nazywa się nowy model – wygląda genialnie, nie może być inaczej. Dobrze znane kształty, podane w nowym sosie, ale bez napinki, która cechuje niektórych producentów. No i nikt nie robił z tego motocykla choppera – brawo. Jednak nie wszystko jest aż tak różowe na jakie wygląda. Po pierwsze – nie wiadomo czy Jawa 300 trafi na rynki europejskie! Na razie nie spełnia normy Euro IV więc nie ma homologacji. Dla kogo więc powstał ten motocykl? Dla Hindusów. Dziś właścicielem praw do marki Jawa jest koncern Mahindra & Mahindra Limited, który swą siedzibę ma w Indiach. Na jego stronie czytamy: „Jesteśmy grupą wielonarodową o wartości 20,7 miliarda USD, obecną w ponad 100 krajach i zatrudniającą ponad 240000 osób. Nasze działania obejmują kilka kluczowych branż, które stanowią podstawę każdej nowoczesnej gospodarki.” o tym jednak za chwilę. Warto się teraz zastanowić dlaczego egzotyczny koncern, działający gdzieś na obrzeżach motoryzacji, zainteresował się czeską marką, która od dawna nie ma nic do zaoferowania oprócz swojej historii. Otóż, Jawa jest bardzo popularna w Indiach (a jest to ogromny i wciąż bogacący się rynek). Za czasów słusznie minionych wiele czechosłowackich motocykli trafiło do tego kraju. Co ciekawe, marka miała tam status luksusowej i do dziś się to nie zmieniło. Mahindra jako postanowiła podnieść swój status luksusowym produktem, oprócz Jawy nabyła również prawa do marki BSA. Podsumujmy – Jawa 300 to motocykl zaprojektowany i wdrożony przez wielki koncern działający w branży motoryzacyjnej, lotniczej i metalowej (coś jak Kawasaki ;-)). Mahindra to potentat rodzimego rynku, który notuje spore zyski. Jawa 300 powstała więc jako poboczna działalność mająca podnieść status firmy na rynku rodzinnym. Motocykl ma też sporą szansę zrobić karierę w Chinach, a to ogromna pokusa. Gdyby jednak Jawa 300 nie złapała to Mahindra może ją posłać w niebyt i wiele na tym nie straci.

A co na to gród nasz nadwiślański i jego sztandarowy motocyklowy brand? Porównajmy potencjały. Obecnie właścicielem marki Junak jest firma Almot. Przedsiębiorstwo to powstało w 1983 roku, firma opierała swój sukces na produkcji tłoków do silników dostępnych w demoludach. W dniu dzisiejszym posiada kilka nieruchomości gdzie nadal odbywa się produkcja tłoków i pojedynczych elementów aluminiowych. Bezpośrednio w firmie pracuję 70 pracowników (informacja ze strony Almot). Z Almotem współpracuje ponad sześćset podmiotów w całym kraju. Almot eksportuje również swoje produkty do kilku krajów. Salony marki Junak działają zazwyczaj jako franczyza, co jest bardzo rozsądnym sposobem wiązania się z prywatnymi przedsiębiorcami. Przyznajcie, że na tle Mahnirdy Almot wypada blado. Polska firma nie ma zaplecza technicznego i produkcyjnego. Mahnirda ma to wszystko. Pomimo sporego potencjału Hindusi zaprojektowali bardzo ładny, ale jednak skromny motocykl. Stworzenie od czystej kartki nowoczesnego pojazdu spełniającego wszystkie normy to nie lada wyzwanie, nawet dla wielkich koncernów motoryzacyjnych. Pomyślcie kiedy zobaczyliście nowy motocykl jakiegoś uznanego producenta, który nie miał nic wspólnego z żadnym innym modelem dostępnym w jego portfolio. Dziś motocykle robi się z klocków. Bierze się gotowy silnik, ramę i układ jezdny, a następnie dostosowuje do nowej formy. Almot nie ma magazynu z klockami, ani archiwów z technologią i planami, które można by wykorzystać. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że nawet dla Hondy stworzenie motocykla od zera to koszt nie warty zachodu. Dlatego Mahnirda jak na razie działa zachowawczo, chociaż trzeba przyznać, że z niebywałym smakiem. Wiemy jak działają dwie największe polskie firmy motocyklowe w kraju. Kupują w Chinach jednoślady, które brandują swoją nazwą. Nie ukrywam, że nie jest to zbyt ambitna forma działalności, ale tak naprawdę jedyna rozsądna. Almot nie może być polskim Royalem Enfieldem. Hindusi w spadku po brytyjskiej marce dostali całą fabrykę. SFM w Szczecinie nie istnieje, a linia produkcyjna Junaka pewnie już jest z czterokrotnie przepalona w hucie. Junak nie może być też polską Jawą, za tą marką nie stoi światowy potentat zatrudniający 240000 ludzi i przynoszący przychody na poziomie 20,7 miliarda dolarów!

Jest jeszcze Romet, z nim sytuacja wygląda podobnie jak z Almotem, nie będę więc się rozwodził nad jego strukturą. Musimy spoglądnąć prawdzie w oczy. Nie mamy potencjału by tworzyć u siebie seryjne motocykle w dobrej cenie. Junak i Romet nie są na tyle łakomym kąskiem by wykupił je jakikolwiek wielki koncern. Smutne to, bo jeszcze w 1985 roku byliśmy drugim producentem motocykli na świece. Niestety nikt nie inwestował w innowacje, partyjny beton nie dał się do niczego przekonać. Nie mamy też rozpoznawalnej w świecie marki. Jawa w latach 50-tych startowała w motorsporcie, eksportowała też przez długi czas produkty za Żelazną Kurtynę. Czesi wyrobili sobie markę i gdy zniknął potencjał technologiczny, pozostał ten historyczny. Przykro pisać takie słowa, ale uważam, że najlepsza jest nawet najgorsza prawda od bajania i powielania pudrowanego snu o wielkości. Nie ukrywam też, że nie jestem fanem oferty Junaka. Romet zdaje się robić to o wiele lepiej pod względem marketingowym. Oferuje też ciekawsze pojazdy. Miałem okazję zapoznać się z Rometem 400, a także 125 Caffe, i uważam, że to całkiem przyjemne motocykle. Nie kupiłbym ich, bo nie było między mną a nimi chemii, ale naprawdę dobrze mi się z nimi egzystowało. Jakość na pierwszy rzut oka nie była najgorsza, jak sprawdzają się po dłuższej eksploatacji? Nie wiem.

 

Nie miałem zamiaru w tym tekście oceniać działalności Rometa i Junaka. Mają oni prawa do marki i wykorzystują zgodnie ze swoimi możliwościami. My, fani motocykli, możemy do tego podchodzić różnie. Ja staram się robić to z rozsądkiem, bez niepotrzebnych emocji. W internecie pojawiają się mocno negatywne głosy na temat tych firm i tego, że Czesi robią coś fajnego, a my – Polacy – chcemy tylko zarobić. Po głębszej analizie – choć i tak powierzchownej – sprawa nie wygląda już tak prosto. Jawa 300 to piękny motocykl, mam nadzieję że trafi on do Europy, ale pamiętajmy, że stoi za nim wielki koncern, który wyłożył ogromną sumę pieniędzy żeby ją stworzyć. Koncern, z którym nie możemy się równać w żadnym aspekcie. Nie obrzucajmy więc z tego powodu naszych firm błotem, obojętnie ile w ich działalności jest czystej chęci zysku. Mahnirda również zrobiła to dla zysku.

3 thoughts on “Jawa 300, a sprawa polska.

  1. Trochę słaby tytuł. Mój tani chiński Romet jest droższy od Tajwańskiego odpowiednika, Z jakością po dwóch sezonach żadnych problemów. Więc autor nie jest do końca świadom że w chinach robi się buble (tanie) ale i również dobrej jakości sprzęty (nie tanie).

    1. Niestety ale przypuszczam że autor wie co pisał. Czy to drogie czy tanie sypie się tak samo. Kontrola jakości jest żadna a jakość materiałów losowa.

  2. Potęgą w produkcji motocykli Polska była w latach 60-tych. Istniały wtedy cztery fabryki motocykli (WFM, SHL, WSK i SFM) do tego produkcja motorowerów we Wrocławiu i Bydgoszczy. Wtedy sprzedawano sporo polskich motocykli za granicą (również do krajów zachodnich – RFN a nawet do USA). Ogromnym rynkiem zbytu były Indie, gdzie sprzedano też kompletną licencję na produkcję motocykl SHL M11. Model ten jako Rajdoot 175 był produkowany do 2005 roku w ilości ponad 1,6 mln szt !
    Ale stopniowo wstrzymywano produkcję w poszczególnych fabrykach – pierwszego zwinięto Junaka – bo nikt go już chciał. To był motocykl drogi, ciężki, awaryjny, trudny w eksploatacji i naprawach. Taka jest prawda – jego legenda powstała później…

    W 1985 roku w Polce były produkowane już wyłącznie przestarzałe motocykle WSK (125 wg konstrukcji DKW z 1939 roku oraz 175 (silnik ex Gazela z 1968 roku). Również tych motocykli wtedy już nikt nie chciał bo to był obciach (skrót WSK rozwijano jako wiejski… itd). Pożądane były za to sprzęty z NRD (MZ ETZ) czy właśnie czechosłowackie Jawy i CZ. Po wstrzymaniu produkcji w WSK Świdniku polskie jednoślady produkowano jedynie w Romet Bydgoszcz (tylko motorowery i też przestarzałe konstrukcyjnie i odstające od konkurencji z Czech Jawa 50 czy Simsona z NRD…). Ale i ta fabryka nie przeżyła, ale padł też Simson, MZ, a Jawa przeszła w obce ręce i tak naprawdę to tylko znaczek do sprzedaży produktów chińskich czy indyjskich- tak jak Romet i Junak.
    Nie ma co płakać – takie są skutki globalizacji…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: