honda-pc800-featured

Honda PC 800 Pacific Coast (1989-1998)

Lata 80-te to czas największego rozwodu w motocyklowej historii. Wtedy to, po ponad osiemdziesięcioletnim pożyciu, ostatecznie rozeszły się drogi motocykli sportowych i turystycznych. Mniej więcej do połowy ósmego dziesięciolecia dwudziestego wieku maszyny do przemierzania wielkich odległości i sportowej rywalizacji łączyła wspólna baza. Zazwyczaj był to ciężki motocykl który, w zależności od przypisanej mu roli, wyposażano w kufry, wysokie kierownice i przepastne kanapy lub wręcz odwrotnie – usuwano wszystko co powodowało wzrost masy, a pod górną półkę montowano clip-ony. Szerzej ten proces omówiłem tutaj. Zazwyczaj gdy wspomina się ten okres motocyklowych dziejów wszyscy skupiają się na sportowych maszynach. Takich jak rewolucyjne Suzuki GSX-R 750, czy fenomenalna Honda RC30 VFR750R, zapominając, że w tym czasie również narodziły się typowo turystyczne jednoślady, które zarzuciły uniwersalność na rzecz jak najwyższego komfortu połączonego z dobrymi osiągami i nowoczesnym wyglądem. To wtedy Honda Gold Wing osiągnęła postać jaką ma do dziś. Dopiero z debiutem drugiej generacji stała się liniowcem z prawdziwego zdarzenia. Nie był to jedyny pomysł Hondy na turystykę. W 1989 roku na rynek wszedł motocykl, który miał jednoślady odkryć na nowo i być rewolucją, nie tyle pod względem techniki, a podejścia do klienta. Poznajmy historię Hondy PC 800 Pacific Coast.

Honda PC 800

Wyobraźcie sobie luksusowy apartament nad brzegiem Pacyfiku. Przez szerokie okno, za którym jest wielki taras, nieśmiało przebijają się promienie słoneczne. W środku wielkie łóżko, a w nim śpiąca para. Nagle mężczyzna się budzi, obok leży dobrze zakonserwowana – około czterdziestoletnia – kobieta, gość też już nie najmłodszy. Facet wstaje, idzie pod prysznic, ubiera się w czarne spodnie i białą koszulę. Wychodząc zakłada Rolexa, całuje żonę i podchodzi do śnieżnobiałej Hondy PC800. Odpala i odjeżdża. Ostatnie kadry pokazują sunącą nieśpiesznie wzdłuż bulwaru Hondę. Tak właśnie wyglądała pierwsza reklama PC800. Obraz ten jest tak daleki od stereotypu motocyklisty jak tylko mógł być. Była to przemyślana strategia. Nowy turystyk Hondy nie był skierowany do typowego motocyklisty, a do przedstawiciela amerykańskiej klasy średniej, który na co dzień trzyma w garażu Mercedesa i wie co to dobry smak. Nowy model określano jako najbardziej niemotocyklowy jednoślad w historii, był to swego rodzaju antymotocykl. Wielu „true bikerów” odrzuciło go z miejsca i momentalnie wyśmiewało, czy słusznie? Rozbierzmy Japonkę na czynniki pierwsze i sprawdźmy.

honda-pc800-pacific-coast-99188-419

Estetyka i wizerunek: 

Nie da się ukryć, że to właśnie kontrowersyjny wygląd był tym co najbardziej wyróżniało ten motocykl. Jeśli wychowaliście się na kasetach VHS, Pegasusie i gumie Turbo, to ta estetyka paradoksalnie będzie wam bardzo bliska. W roku 1989, gdy maszyna ta debiutowała, porażała wręcz futuryzmem. Styliści postanowili obudować motocykl w maksymalnym możliwym stopniu. Postronny obserwator nie ma możliwości ujrzeć silnika, który napędza PC. Mało tego, zastosowano szczelną osłonę przednich tarcz hamulcowych, nawet dostrzeżenie układu wydechowego wymaga sporego wysiłku. PC pozbawiona była wszystkich mechanicznych atrybutów, były one głęboko ukryte. Podobną filozofię wyznawało wtedy BMW w modelu K1. Forma tamtego motocykla była jednak podporządkowana prędkości, Honda nie miała takich ambicji, spore obudowy miały jednak swoje plusy. Dzięki nim maszyna miała stosunkowo niski współczynnik oporu powietrza, a to sprzyjało niskiemu zużyciu paliwa i cichobieżności. Reakcje na ten motocykl bywały różne. Docelowa grupa, którą wymyślili sobie marketingowcy, nie rzuciła się do salonów sprzedaży. Wielu motocyklistów kręciło nosem na ten sprzęt przyrównując go do skutera i zarzucając mu brak charyzmy. Ci którzy zakupili PC 800 cieszyli się z pancernej techniki i atrybutów turystycznych.

Turystyka i jazda: 

PC 800 to motocykl z bagażnikiem. W tylnej części pod siedzeniem pasażera znajduje się poszerzenie. Można pomyśleć, że to wbudowane kufry, ale nie – to jest prawdziwy bagażnik. Cała tylna część się unosi, a pod nią ukazuje się przestrzeń bagażowa o pojemności ponad 50 litrów. Szeroka lampa z wbudowanymi kierunkowskazami idealnie wpisuje się w ówczesne trendy, ale nie motocyklowe, tylko samochodowe. Element ten podobno wzorowano na Hondzie Accord. Jeździec miał przed sobą morze plastiku – obudowano nawet kierownicę – i zegary, które lepiej wyglądałyby w samochodzie, na pewno nie można im było odmówić czytelności. Spora zabudowa, wysoka szyba, przepastne siedzenie i rozłożysta kierownica zapewniały komfort na wysokim poziomie. Warto zwrócić uwagę na lusterka, które umieszczono tak by chroniły dłonie jeźdźca przed wiatrem. PC 800 w materiałach promocyjnych określano – Pacific Coast. Nie bez przyczyny. W języku angielskim zwrot ten oznacza wybrzeże Pacyfiku, ale to nie o to chodziło. W USA istnieje malownicza droga z Los Angeles do San Francisco. Ma ona ponad 700 km i wije się wzdłuż… wybrzeża Pacyfiku. W popkulturze określa się ją Pacific Coast Highway i od niej Honda wzięła swą nazwę. PC 800 miała być idealnym środkiem transportu po szosach tego typu i to była prawda. 800 najlepiej czuła się przy prędkościach ok. 100 km/h i na równej jak stół nawierzchni. Prędkość maksymalna na poziomie 190 km/h nie robiła z niej autostradowej bestii. Tę rolę przejął zaprezentowany rok później ST1100 Pan-European.

PC800-P1-A04-Before

Technika: 

Rozebranie PC 800 z owiewek ukazuję nam budowę tej maszyny. Dziś jest ona nadzwyczaj konserwatywna, ale jak na koniec lat 80-tych prezentuje się bardzo przyzwoicie Motocykl oparto na stalowej ramie. Z przodu pracuje widelec teleskopowy o średnicy 41 mm, z tyłu mamy stalowy wahacz resorowany dwoma pionowymi amortyzatorami marki Showa. Aluminiowe koła mają średnicę 17 cali z przodu i 15 z tyłu. Szerokość opon jest umiarkowana, co dobrze wróży zwrotności. Sercem maszyny jest widlasty chłodzony cieczą twin o pojemności 800 ccm. Silnik ten ma swój rodowód w modelu Shadow 750. Nie jest on tytanem mocy, gdyż generuje tylko 57 KM i 66 Nm momentu obrotowego. Moc z silnika wędrowała na tylne koło po przez pięciobiegową skrzynię i bezobsługowy wał kardana. Gdy PC 800 trafiła do testów narzekano na to, że ogranicznik obrotów zbyt szybko odcina paliwo i mocno kastruje osiągi z tego powodu. Honda broniła się mówiąc, że powyżej 6500 obrotów krzywa mocy mocno spada i że docelowy klient nie preferuje jazdy na tak wysokich obrotach ponieważ samochodowe silniki mają bardziej niskoobrotową charakterystykę. Dobre wrażenie robiły hamulce. Co prawda z tyłu zastosowano bęben, ale z przodu pracowały dwie tarcze o średnicy 290 mm, w które wgryzały się dwutłoczkowe zaciski. W tamtym czasie w tej klasie standard był dużo niższy. 

honda pc800

Popkultura: 

Specyficzny wygląd PC 800 sprawiał, że była ona świetnym rekwizytem filmowym. Jeśli pamiętacie początek lat 90-tych to doskonale wiecie, że ówczesna estetyka schlebiała specyficznej wizji nowoczesności. Ostatnie dziesięciolecie XX wieku to czas laserów, 16 bitowych gier i zalew świetnej japońskiej elektroniki. Wszystko miało być gładkie, wymuskane i niemechaniczne tak bardzo jak to tylko możliwe. PC 800 właśnie taka była i dlatego idealnie wpisywała się tamtą wizję futuryzmu. Debiut kinowy nastąpił już w 1989 roku w drugiej części trylogii „Powrót do przyszłości”. Gdy akcja dzieje się w przyszłości – w 2015 roku – to na krótki moment możemy obserwować przemykającą PC 800 w śnieżnobiałym kolorze. Jak wiemy, w 2015 roku motocykle wyglądały trochę inaczej, ale wybór scenarzystów doskonale pokazuje jaki wizerunek miał ten model w chwili debiutu. Dużo większą rolę Honda zagrała dwa lata później. W 1991 roku na ekrany kin wszedł kultowy w pewnych kręgach film pod tytułem: „Harley-Davidson & Marlboro Man”. Z dzisiejszej perspektywy obraz ten trąci kiczem, ale nie da się ukryć, że ma fajny klimat. Niewielu wie, że był to film science-fiction. Akcja rozgrywa się w 1996 roku – czyli pięć lat później w stosunku do tego kiedy go kręcono – trzeba było więc jej nadać futurystycznego looku. Gdy jeden z protagonistów przeżywa egzystencjalne rozterki, i jeździ po mieście dragiem na bazie H-D-ka, zaczyna go ścigać policjantka na motocyklu. Sprzętem, którego dosiada była PC 800. Sekwencja pościgu trwa prawie dwie minuty i jest dość spektakularna. Honda wygląda na tle amerykańskiego motocykla jak pojazd z innej galaktyki i o to chodziło. PC 800 pojawia się jeszcze w Tożsamości Bourne’a, gdzie również uczestniczy w pościgu.

honda pc800

Dziedzictwo: 

Honda PC 800 w pierwszym roku produkcji kosztowała ponad 7000 dolarów. Cena ta jak za motocykl tej klasy była mocno wygórowana. Już rok później obniżono ją aż o 1000 dolarów. Dzięki temu sprzęt zaczął się sprzedawać, ale nie w tej grupie klientów, która miała być docelową. W teorii mieli to być prężni, zamożni faceci w średnim wieku. W praktyce byli to spokojni turyści w mocno średnim wieku. Przeciętny klient miał ponad 50 lat. Nigdy nie był to sprzedażowy hit gdyż trafiał w wąską grupę, która potrzebowała solidnego i spokojnego turystyka. Jej większa siostra (ST1100) wydawała się dużo lepszym wyborem. Siłą PC 800 był jej wygląd i właśnie dzięki niemu zapisała się w historii. Była idealnym odzwierciedleniem marzeń o motocyklu nowoczesnym w latach 80-tych. Taką stylistykę trzeba lubić, albo nie zwracać na nią uwagi. PC 800 jest też ciekawym materiałem na klasyka. Nie jest zbyt skomplikowana, jest solidna i można nadal nią uprawiać wielką turystykę (choć raczej w spokojnym tempie) – to przecież Honda. Maszyna na rynku utrzymała się aż do 1998 roku, ale w Polsce jest praktycznie nie znana i nadal potrafi zrobić wrażenie. Producent za jej następcę uważa model NTV 650 Deauville, który w moim odczuciu nie ma ani cząstki charyzmy starszej siostry. Jest nudna i nijaka, a do tego beznadziejnie wręcz brzydka. Dziś PC 800 pojawia się czasem w ogłoszeniach i jeśli jest to zdrowy egzemplarz i ta estetyka wam odpowiada to bierzcie bez zastanowienia – poczujcie się jak w Powrocie do Przyszłości, a to wartość dodana, której nie zapewni wam żaden motocykl za te pieniądze.

2 thoughts on “Honda PC 800 Pacific Coast (1989-1998)

  1. Kiedyś w świecie motocykli widziałem artykuł o tym motocyklu. Spodobał mi się. Ale został w sferze marzeń.Dziś zastanawiam się czy sobie takiego sprawić. Była to piękność moich młodych lat. Marzenia są po to żeby mogły się ziścić. 🙂

  2. Mialem taka do niedawna- rocznik ’91- sprzedalem koledze w czerwcu tego roku. Znalezisko z szopy w super stanie. Poczatkowo mialem zamiar sprzedac z niewielkim zyskiem, ale tak ja polubilem, ze byla u mnie dwa lata. Wzorzec wygody, bezawaryjnosci, bezobslugowosci i praktycznosci do spokojnej przyjemnej jazdy. Zawory na hydrosztosach nie wymagaja regulacji. Kardan cichy i bez luzu. Swietnie pomyslany serwisowo- jedynie wymiana akumulatora wymaga grubszego demontazu plastikow. Wbudowane gmole chronia przy drobnych parkingowkach. Bagaznik to mistrzostwo. Mozna upchnac dwa kaski, i sporo drobiazgow, a szerkosc wynosi jedynie 76 cm z gmolami, co pozwala na wiecej w korkach. Teraz mam FJR- mniej miejsca i 96 cm… Ladowanie od gory wygodne i szybkie. Osiagi w prawdziwym zyciu w zupelnosci wystarczajace. Silnik cichy i bezwibracyjny osadzony na silent-blockach. Swietna ochrona przed wiatrem i idealne odprowadzenie goraca z silnika z dala od nog- gora silnika ma pod owiewkami wlasne obudowy. Wady to w miescie nieco klunkrowata skrzynia (ale i tak jedwabista w porownaniu do BMW, czy HD), niewielka ladownosc (tyko 180 kg- ciezszy pasazer i bagaz powoduje klękanie tylnego zawiasu), niewielki wybor markowych opon (tylko Dunlop i Metzeler) i filtr powietrza tylko OEM,lub K&N (ten wymaga zmiany jettingu). Na Metzelerach minimalna tendencja do shimmy ale tylko przy puszczonej kierownicy. Tylny beben niezbyt efektywny, ale dzieki niemu mamy waski tyl i miejsce w prawym kufrze. Przy jezdzie solo calkiem sporo przeswitu w zakretach. Predkosciomierz nie oszukuje- pokazuje rown z gps-em. Fabryczne miejsce na glosniki w owiewce. Zbiornik pod kanapa obniza srodek ciezkosci, ale ma pojemnosc tylko 16 l (zasieg rzedu 280 km). Plastikowa atrapa baku, czyli magnesowka odpada- zostaja paski albo bagster. Pelne zamkniecie w plastiku ulatwia mycie i utrzymanie sprzeta w czystosci. Antynurek nie glupieje na dziurach. Sporo czesci na rynku wtornym. Gdybym nie mial wiecej miejsca w garazu Pacific zostalby na znaaacznie dluzej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: