BIKEBIZ_R9TBMW7

BikeBiz R Nine T R90S Style

Od dawna powtarzam, że nie każdy producent musi pchać się do cafe racerowego piekiełka. Jak na ironię, nikt mnie w tej materii nie słucha, ale w sumie gdyby jakaś duża firma wzięłaby pod uwagę sugestie randomowego blogera to chyba nie byłby to dobry pomysł. Jednak w 2015 roku pewien diler BMW miał chyba taką samą koncepcję jak ja. W owym czasie R Nine T występowało tylko w swej podstawowej (moim zdaniem najlepszej) wersji, a customizng tego modelu zaczynał raczkować. Firma BikeBiz postanowiła nawiązać do historii marki i właśnie tak się to powinno robić.

Warto wspomnieć, że Nine T otworzył producentowi z Monachium drzwi do „fabrycznego customizingu”. Cała zabawa polega na tym, że w salonie kupujemy surowy motocykl, który możemy wykończyć po swojemu przy pomocy części z fabrycznego katalogu. Co bardziej ambitni dilerzy tworzą własnym sumptem unikalne kreacje. Ostatnio narodziło się jeszcze inne zjawisko. Producenci części aftermarketowych nawiązują współpracę z dilerami, którzy to oferują ich produkty w swych salonach. Tego typu elementy zazwyczaj są tańsze do tych sygnowanych logiem prooducenta, a jakością nie ustępują tym z katalogów BMW.

BikeBiz, na bazie wspomnianego już Nine T, zbudował motocykl zainspirowany historią, który możemy nabyć z gwarancją u kilku dilerów rozsianych po świecie. Natchnieniem do budowy tej maszyny był legendarny R90S, którego w latach świetności uważano za sportowca najwyższej klasy. Model ten udowadniał to podczas wielu wyścigów klas, które dziś wyewoluowały w szeroko rozumiane superbike’i. Warto wspomnieć, że to właśnie BMW R90S wygrało inauguracyjny wyścig cyklu AMA Superbike na torze Daytona.

Barwa tej wydumki mogła więc być tylko jedna i choć nie każdemu może się ta kompozycja spodobać, to z legendą się dyskutuje – w latach 70-tych takie kolory były na topie. Uwagę zwraca wydech zamontowany pod zadupkiem, (zupełnie inaczej jak w oryginale) wykonany ze stali nierdzewnej. Rama, która zazwyczaj nie wyróżnia się na tle silnika, tutaj została wyeksponowana dzięki krzykliwej barwie. Manetki, lusterka i kierunkowskazy to produkty Rizomy. Gwoździem programu jest tutaj owiewka, która do spółki z krótkim zadupkiem, i nakładką siedzenia, dopełniają całej sylwetki. Choć uczciwie muszę przyznać, że jej forma nie jest idealna, ale jako całość ta przeróbka jest bardzo dobra. Jej największą zaletą jest to, że nie próbuje być na siłę tym czym nie jest, czyli cafe racerem. Cytuje historię i robi to dobrze, choć nie perfekcyjnie. Panowie marketingowcy z Monachium, zaglądnijcie do firmy BikeBiz, ona ma większy szacunek do waszej historii niż wy sami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: