Metric Customs Ironhead Dniepr Sidecar

Druga połowa XX w. upłynęła pod znakiem Zimnej Wojny. Dwa wielkie mocarstwa walczyły o hegemonię w świecie, a Europę podzieliła Żelazna Kurtyna, która jedyną oficjalną lukę miała w Niemczech. To tam w Berlinie na przeciwko siebie stali komuniści i kapitaliści. W motocyklowym świecie było podobnie. Socjalizm miał swojego boksera, o niemieckim rodowodzie, który przez całe lata miał militarne kalosze, zawsze był gotowy do walki – tak jak radzieccy żołnierze niosący „dobro” robotniczej ideologii. Z kolei, w USA liczyła się wolność, wybijana w rytm widlastego chłodzonego wiatrem twina. Dziś nie ma już Żelaznej Kurtyny, wolność, dziś  – w dobie pseudo ekologicznej histerii – też jakby jest mniejsza. Te jakże odmienne światy spotkały się i połączyły w jeden fenomenalny motocykl. Miejscem gdzie to się stało był pewien mały garaż w… Berlinie.

Metric Customs Ironhead Dniepr Sidecar

Metric Customs to firma, która przez lata specjalizowała się w usprawnianiu radzieckich bokserów. Z czasem zaczęły się przeróbki, od drobnych, do całkiem sporych. Pomysł na ożenienie amerykańskiego silnika z radziecką technologią zrodził się w głowie Richarda (właściciela firmy). Wszyscy pukali się w czoło gdy się dowiedzieli o tej idei, ale podobno do odważnych świat należy. No i się zaczęło.

Metric Customs Ironhead Dniepr Sidecar

Pierwszym krokiem było wybranie odpowiedniej jednostki napędowej. Big Twiny nie wchodziły w grę, z racji gabarytów, ale i mocy która mogła nadszarpnąć układ jezdny. Wybór padł na Ironheada. Kompaktowe wymiary (jak na amerykański silnik), stosunkowo duża pojemność i odpowiednie parametry. Richard kupował serce tej maszyny w częściach, kompletując tylko najlepsze podzespoły. Trud się opłacił. Na hamowni widlak wydusił z siebie 60 KM, co podobno pozwala na osiągnięcie 130 Km/h z wózkiem bocznym, a jest to wartość godna podziwu, gdy przyglądniemy się układowi jezdnemu tej bestii.

Metric Customs Ironhead Dniepr Sidecar

Prawdziwe problemy zaczęły się gdy trzeba było dostosować ramę, która przecież była projektowana pod zupełnie inny silnik i przeniesienie napędu, i zawieszenie. Richard chciał uzyskać sylwetkę klasycznego bobbera, do którego dołożono wózek. Koncepcja intrygująca jak jędrne piersi Marty Wierzbickiej, ale nijak nie komponująca się z radziecką technologią. Położenie tylnych amortyzatorów zmieniono z suwakowego (pionowego) na mocno pochylone. Nowy jest również wahacz, który pozbył się punktów mocowań wału kardana. Z przodu zadomowił się amerykański Springer. Reflektor pochodzi z Dnipera. Koła to główny element nadający odpowiedniego klimatu. Zbiornik paliwa może niektórym kojarzyć się z kreacjami Indiana Larrego.

Metric Customs Ironhead Dniepr Sidecar

Rama wózka – a co za tym idzie cała gondola – została obniżona razem z motocyklem. Błotnik został przycięty i również obniżony, tak żeby lepiej komponował się z sylwetką gondoli. Wykończenie tej maszyny to połączenie surowego stylu gołego metalu, ze stylowymi mosiężnymi dodatkami w lekko steampunkowym klimacie, ale na szczęście maszyna w żadnym aspekcie nie przekracza granicy dobrego smaku. Proces tworzenia tego sidecara to była droga przez mękę. Połączenie socjalizmu i kapitalizmu nie było możliwe. Jednak technika nie potrzebuje ideologii. Sprawny mechanik jest zrobić praktycznie wszystko, a gdy jeszcze ma zmysł estetyki? To wtedy rodzą się takie cuda jak ten sprzęt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: