BMW R1200C

BMW R1200C

W latach 90-tych Metallica nagrywała country, Polacy „mogli być dumni” z Poloneza Caro Plus, a BMW produkowało cruisery, nie da się ukryć, że było dziwnie. Sprzęt na dziś – BMW R1200C. Po debiucie Harleya-Davidsona Fat Boya motocykle typu cruiser zaczęły zdobywać spore grono miłośników. Amerykański sprzęt dużą część swojej popularności zawdzięcza występowi w Terminatorze 2, w którym to główny protagonista, odziany w skórzaną ramoneskę, gania się po kanałach San Francisco (chyba) ze swoim głównym rywalem.

BMW R1200C

Niemiecki krążownik również ma za sobą również występ w kasowej produkcji, ale on – jak przystało na Europejczyka – daje się powozić eleganckiemu facetowi z licencją na zabijanie, czyli Agentowi 007. Pierwsze pomysły na cruisera rodem z Monachium pojawiły się już w 1993 roku, ale Niemcy kazali sobie czekać aż do 1997. Autorem tego nietuzinkowego projektu jest Amerykanin David Robb. Od szefostwa dostał on dwie wytyczne – nowa maszyna ma nie być kopią H-D-ka i musi być zbudowana z podzespołów, które firma już produkuje. Układanie motocykli z klocków dla BMW nie było żadną nowością.

BMW R1200C

W latach 80-tych na tej samej zasadzie powstał R80 G/S, który okazał się wielkim sukcesem. David musiał mieć jednak w sobie sporo kreatywności żeby zbudować krążownika z tego co miał do dyspozycji, ale wywiązał się ze swojego zadania całkiem dobrze. Jako bazę przyjęto flagowy silnik typu bokser o pojemności niespełna 1200 ccm. Silnikowcy musieli dostosować charakterystykę jednostki do nowego zadania. Chodziło o to by piec miał dużo momentu obrotowego „na dole” i charakteryzował się sporą elastycznością. Pokłosiem tych zmian był spadek mocy maksymalnej, jednak 61 KM plasowało R1200C na poziomie produktów z Milwaukee. Stylistyka nie przypominała niczego co motocykliści mogli zobaczyć wcześniej. Bokser był głównym elementem nośnym, do niego – w przedniej części – dokręcana była aluminiowa rama, która kotwiczyła przednie zawieszenie Telelever, z tyłu zabudowano rurową konstrukcję będącą rusztowaniem dla zawieszenia Paralever, czyli jednoramiennego wahacza, w którym biegł wał napędowy.

BMW R1200C

Pękaty zbiornik paliwa, wysoka kierownica i potężny błotnik. R1200C miał styl… który nie do każdego trafiał. Cruiser made by BMW to elegancik z kremowymi lakierami, wykończeniem w brązie i misternie zapleconymi szprychowymi felgami, lub nie mniej ciekawymi aluminiowymi. Maszyna ta nie ma nic wspólnego lekko prymitywną konwencją jaką serwują Amerykanie. Pomimo tego, zdawałoby się nie pasującego, do reszty segmentu sznytu motocykl sprzedawał się dobrze, choć największą karierę zrobił w Europie. Była również mniejsza odmiana R850C, ale szybko z niej zrezygnowano i paskudna turystyczna z ogromną owiewką wyglądającą jak dzieło entomologa, o niej lepiej jednak zapomnieć.

Wraz z końcem lat 90-tych popularność cruiserów malała. Odbijało się to na sprzedaży R1200C. W 2004 podjęto decyzję o zaprzestaniu produkcji. Cruiser z Monachium do dziś nie doczekał się następcy, to czyni ten motocykl w pewnym sensie wyjątkowym. Romans Niemców z krążownikami to na pewno materiał na przyszłego klasyka, a i rzadkość na naszych drogach podnosi jego atrakcyjność. Jeśli zamiast obdartej ramoneski wolisz dobrze skrojoną marynarkę, a nurt krążowników jest ci bliski, to jest to maszyna dla ciebie. Nie wahaj się – kupuj!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: