początek sezonu

(Nie)typowy początek sezonu

Wstałem dziś tak jak zwykle o piątej trzydzieści, jeszcze szaro za oknami, dymy snują się po mieście. Zjadłem to co zwykle, jak zwykle się nie myłem… a nie to nie ta historia. Wstałem o dziewiątej trzydzieści, umyłem się, ale zjadłem to co zwykle  Wczoraj walczyłem dzielnie ze sprzętem swoim jednym. Koronny dodatek tej zimy to owiewka bikini. Gdy ją zamontowałem w głośnikach garażowego radia, dziwnym trafem, rozbrzmiał Modern Talking, a za bramą chodzili ludzie w natapirowanych fryzurach – lata 80-te powróciły.  Skoro mam już stylówę jak Wes Cooley to warto by rozpocząć sezon… Kierwa nie pamiętam kiedy pierwszy raz w sezonie na motocykl siadałem w kwietniu. Wyciągnąłem buty z pajęczyn, wygoniłem ze cztery pająki, które uwiły sobie przytulne gniazdko w nich. Ubrałem mundurek i… zaczęło padać. Twardym trza jednak być, a nie miętkim! Mawiał majster mój kiedyś na praktykach, a że to mądry chłop był to postanowiłem tę zasadę wcielić w życie. Pojechałem więc na przegląd… ale najpierw dziada z garażu trzeba wytargać. Już zapomniałem jaka ta krowa jest ciężka, a jeszcze przed garażem mam piaskowo-błotniste wyrobisko bo gminie zachciało się rury wymieniać w październiku, ale utwardzić drogi przed zimą nie zdążyli. Więc GSX zapadł się w piasek jak cukier w kawę. No, ale ogarnąłem temat. Pooglądałem sobie owiewkę w świetle dziennym… No podobuje mnie się nieziemsko. Pojechałem… a nie. Ubrałem kask, a że noszę okulary od października to jeszcze nie mam odruchu ścigania ich przed założeniem. Ubierając kask prawie je połamałem, ale udało się wreszcie. Pojechałem. Jakoś tak sprzęt się dziwnie prowadził, jakby coś było niedokręcone. Zjazd na bok drogi i nerwowe oglądanie – no wszystko git. Wreszcie wpadłem na to, że trzeba powietrze uzupełnić w kołach. Na stację więc! Napompowałem – jest git, sprzęt stracił ze dwadzieścia kilogramów. Na przegląd – tutaj bez perturbacji, a i słońce zaczęło wychodzić. No to znowu na stację uzupełnić płyn życiodajny i w świat nieść stylówę lat 80-tych po okolicznych wsiach. A dupa! Klucz do zamka zbiornika i zamek się zaciął.  Nosz kierwa mać! Lewo, prawo – ani drgnie. No to zakupiłem WD40 – psiknąłem pół puszki do środka i dalej dupa! Już miałem jechać do domu, ale udało się otworzyć. Zatankowałem i… nie umiałem zamknąć, ale również się udało. W drogę! Jadę sobie kulturalnie 87 km/h, bo wieje jak cholera, wyprzedza mnie biały bus i miga, trąbi. Myślę – gościu, o co ci kaman? No, ale zatrzymałem się. Gość do mnie: „Jakaś linka zaraz ci się wkręci w koło” Co?!!!? Patrzę – rzeczywiście, ze schowka wyleciała taśma, której używam no przytwierdzania bagażu. Jak? Nie wiem  Możliwe, że facet uratował mi życie bo nie wiem co by było jakby mi się to wkręciło w koło. Pojechał zanim zdążyłem mu podziękować. Schowałem cholerstwo, przykryłem przeciwdeszczówką i dalej. Co roku pierwsza trasa jest u mnie taka sama i zawsze pije paskudną kawę na stacji w Głubczycach. Dojechałem na miejsce, napalony na tą paskudną kawę, a tam… remont ekspresu. Nosz kierwa mać! Cole se kupiłem.  Przynajmniej słońce wyszło. Pognałem na boczne drogi, a tam sto pięćdziesiąt traktorów, i innych maszyn, ale ponad 100 Nm momentu obrotowego sprawia, że takie przeszkody są nieistotne. Dojechałem do domu i wreszcie wypiłem kawę. Przynajmniej nie była paskudna.

Takie to przygody motórzysty na początku sezonu bywają, ale jest owiewka, jest git. Chciałem uwiecznić tą nieprawdopodobną eskapadę, ale zapomniałem telefonu… Nosz kierwa mać! Fotki są więc zrobione pod garażem, musicie w tą historię uwierzyć na słowo. 

1 thought on “(Nie)typowy początek sezonu

  1. Masz fajny „autobus”. Kiedyś mój znajomy miał takiego tylko w niebieskim malowaniu i z akcesoryjnym układem wydechowym. Byłem pod wrażeniem oddawania mocy od dołu. Wystarczyło tylko śmielej poruszać prawym nadgarstkiem. Ale jak chciałem go troszkę dynamiczniej popędzić po zakrętach niestety pokazał swoją naturę i stwierdził hola hola gościu nie tak prędko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: