V-Rod Destryoer

Harley-Davidson V-Rod Destroyer

V-Rod miał być sprawcą rewolucji. W 2003 roku rzeczywiście wprowadził w szeregi skostniałego grona harleyowców mocno ożywioną dyskusję. Tradycjonaliści go znienawidzili, natomiast „młode wilki” były zachwycone. Producent szybko wyczuł potencjał nowego produktu i zaczął promować V-Roda po przez sport. Do czego może się nadawać się motocykl o rozstawie osi godnym małej ciężarówki? Oczywiście do wyścigów na ćwierć mili! W 2006 roku w Milwaukee zapadła decyzja o wprowadzeniu do małoseryjnej „produkcji” maszyny nazwanej CVO V-Rod Destroyer. Powstało 646 takich potworów. Ekipa CVO – czyli fabryczny tunet H-D – sroce z pod ogona nie wypadła, a do tego silnik ma sportową przeszłość. Z takiej mieszanki musiało wyjść coś ciekawego. V Rod wizualnie zmienił się niewiele. Co ciekawe rama w znacznej części również pozostała seryjna. Wahacz różni się tylko tym, że został dostosowany do szerszej felgi. Rozstaw osi jest identyczny jak w Night Rodzie. Radykalnie odmieniła się natomiast pozycja jeźdźca. Nie trzyma on już nóg „do przodu”, a ekstremalnie „do tyłu”. Stopy motocyklisty spoczywają na wahaczu. Chyba najbardziej spektakularnym dodatkiem jest wheel bar – czyli długa nakładka zapobiegająca odrywaniu się przedniego koła od asfaltu. Dzięki temu można odkręcać manetkę gazu bez obaw.

V-Rod DestryoerV-Rod Destryoer

Również silnik został podrasowany. V-Rod Destroyer legitymuje się mocą 165 KM, liczba ta dziś nie powala, ale jak na power cruiserowe klimaty jest to wynik godny uwagi. Większą moc uzyskano głównie dzięki zwiększeniu skoku tłoka ( a co za tym idzie pojemności do 1300 ccm), inne są również głowicę i zawory. Układ zasilania został dostosowany do nowej roli motocykla. Wydech jest krótki, minimalistyczny i wydaje z siebie piekielne dźwięki. Pas zamieniono na łańcuch, który lepiej sprawdza się w wyścigach równoległych. Płaska opona na tylnym kole na pierwszy rzut może wzbudzić konsternacje, ale ten sprzęt jeździ przecież tylko „po prostej”. Jest to guma produkcji Dunlopa przeznaczona specjalnie do tego motocykla. V-Rod Destroyer jest również poligonem doświadczalnym dla nowości jakie z czasem trafiają do seryjnych maszyn. Sprawdzanie nowych technologii w sporcie to częsta praktyka u innych producentów nie dziwi więc fakt, że amerykanie również z niej korzystają. Destroyer w rękach amatora jest w stanie przejechać „ćwiartkę” poniżej 10 sekund. W Europie ten motocykl nie ma racji bytu, w USA jest jednak inaczej. Amerykanie przywiązani są do swych krajowych produktów. Cenią sobie również tradycje. Najważniejszą rzeczą jest to, że u nich określenie „sportowy Harley-Davidson” nie jest oksymoronem. Destroyer to obraz amerykańskiej filozofii podejścia do motoryzacyjnej rywalizacji – i to jest jego największym plusem.

V-Rod Destroyer

 

Zdjęcia: https://www.cycleworld.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: