Honda GL1500

A Ty jakim motocyklem przemierzyłbyś USA?

Jakim motocyklem wybrałbyś się w wycieczkę po USA? Taki o to temat swego czasu utworzył się przy stole, przy którym miałem okazję siedzieć, a że towarzystwo było już podchmielone to i dyskusja przebiegała gorąco. Najbardziej hardkorowa frakcja opowiadała się za chopperem wyjętym z filmu Easy Rider, ale kto choć raz siedział na sztywniaku z Panheadem w ramie i zbiornikiem o pojemności dziewięciu litrów wie, że to było fajne w czasach młodości Sonnego Bargera, ale niekoniecznie dziś. No chyba, że macie kręgosłup ze stali, ale przecież taki trip ma być przyjemnością, a nie walką z bolącymi lędźwiami. Druga frakcja opowiadała się za czymś z obecnej oferty H-D. No i to niewątpliwe dobry wybór. W ofercie ekipy z Milwaukee jest kilka fajnych sprzętów do dużej, i nieśpiesznej, turystyki, a Street Glide niewątpliwe ma styl, ale to też nie to. Trzecia frakcja opowiadała się za sportowymi turystkami pokroju Yamahy FJR i choć to świetny motocykl, z którym miałem okazję się bardzo blisko poznać, to jednak nie. Taka wycieczka musi mieć pewien anturaż, a FuJaRka go nie zapewnia. Tym sposobem do głosu doszedłem ja. Moim wyborem jest – Honda GL1500 Goldwing. W tym momencie miny wszystkich wyglądały mniej więcej tak: 🤔🤨🙄😶😑 Każdy kto mnie zna wie, że nie znoszę motocykli okraszanych badziewiem, kitami, lampkami, czy innym tego typu ch… Goldwing krzywdzony jest tego typu precjozami nagminnie i to jego największa tragedia, która zaciera nam obraz motocykla, który w swoim segmencie od zawsze jest wzorem do naśladowania. Oddajmy więc sprawiedliwość legendzie i przyglądnijmy się jej dokładniej.

Zaprezentowana w 1988 czwarta generacja GL-a wprowadziła nową jakość do tego typoszeregu. Poprzednie modele opierały się jeszcze na pomyśle (bardzo dobrym) pierwszej wersji, która turystycznym liniowcem stała się w wyniku zaadaptowania do gołej wersji wyposażenia turystycznego. 1500 projektowany był jako obudowany turystyk i to da się odczuć. Najważniejszą rzeczą jest silnik. Bez kozery mogę powiedzieć, że uwielbiam tą jednostkę. Płaska szóstka jest idealna, to perfekcja w każdym calu. Po pierwsze to jak pracuje, gładko, jedwabiście i z dawką momentu obrotowego, który jest zawsze wielki, ale nigdy brutalny. Żaden V2 nie może się z nią równać w tym aspekcie. Całość jest tak dopracowana, że silnik jest nieziemsko solidny. Znany jest mi egzemplarz o przebiegu 300 tys. MIL! Sam silnik to jednak nie wszystko. GL miał jeszcze inne asy w rękawie. Sztywna rama (chodzi o sztywność elementu, a nie brak resorowania) dbała o pewne prowadzenie, ale każdy fan mocnych wrażeń powinien udać się gdzie indziej. GL prowadziła się dobrze, ale była kanapą na dwóch kołach i o tym zawsze trzeba pamiętać. Motocykl ważył tyle co głaz nasypowy i to się czuło, dlatego konstruktorzy wyposażyli go w bieg wsteczny, który bywał powodem do żartów wśród braci motocyklowej, ale kto choć raz miał okazję zaparkować lekko pod górkę takiego kloca, ten wie że była to zbawienna funkcja. GL wyznaczał standardy pod względem wygody, pakowności i wyposażenia. Jak na początek lat 90-tych lista tego czym mógł się rozkoszować biker jest zniewalająca, a to co miał przed oczami też było… zniewalające. I tak doszliśmy do najważniejszego punktu – stylówa! Ten motocykl to dwukołowa wizualizacja szczenięcych marzeń. Jest jak połączenie meblościanki, skórzanej kanapy, odtwarzacza VHS i sprzętu Hi-FI firmy Sony. Naprawdę przemawia do mnie styl GL1500 i nie rozumiem ludzi, którzy go kaleczą tandetną galanterią. Za sterami tego potwora można poczuć się jak podczas podróży w czasie, wszędzie rozmieszczone są jakieś dziwne przyciski, gałki, a w owiewce deska rozdzielcza jakby rodem z Civika z lat 80-tych. Tak! To styl, w którym przemierzałbym Stany Zjednoczone, a wieczorami oglądałbym Drużynę A i Słoneczny Patrol… No chyba, że akurat toczyłbym dyskusję przy piwie o wyższości Goldasa nad resztą turystycznego towarzystwa.

PS. GL1500 produkowany był do 2000 roku, rok później zastąpił go model 1800.

1 thought on “A Ty jakim motocyklem przemierzyłbyś USA?

  1. I wersja 1500 i wersja 1800 świetnie nadaje się do dużej turystyki pisanej przez duże T. Miałem okazję pojeździć i wersją na gaźnikach czyli 1500 i wersją na wtrysku czyli 1800. Muszę przyznać że jak ktoś szuka dobrych przyspieszeń to 1800 dobrze z tego się wywiązuje. 1500 tak jak autor zaznaczył ma tą magię że może przenieść kierowcę w lata 90. Pomimo że uwielbiam motocykle z lat 80-90tych to gdybym miał przemierzać USA na motocyklu to wybór padł by na Goldasa 1800.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: